Wieści z Prowincji

PALLOTTI Z KRWI I KOŚCI: Część pierwsza - usterki

Za niespełna dwa tygodnie, 21 kwietnia 2018 r. przypada 223. rocznica urodzin „w ludzkim świecie” Wincentego Alojzego Franciszka Pallottiego. To dobra okazja, by przyjrzeć się, choć odrobinę, jego narodzinom „z krwi i kości”, tym bardziej, że papież Franciszek ogłosił nową adhortację apostolską o łacińskim tytule Gaudete et exsultate - „Cieszcie się i radujcie” (słowa Jezusa z Ewangelii św. Mateusza). Jeden z fragmentów tejże adhortacji, który wzbudził moje żywe zainteresowanie, dotyczy „błędów i grzechów” świętych. Franciszek bardzo jasno przyznaje, że w gruncie rzeczy nie ma świętych, którzy byliby wolni od błędów i grzechów. To, że papież w dokumencie tej rangi, pisze o tym jednoznacznie, zdarza się chyba pierwszy raz?! Winno nas to uradować, bo pisał o tym również św. Wincenty Pallotti.

Przypomnę, że wśród wspomnień biograficznych autorstwa Wincentego Pallottiego, jedno zostało poświęcone niejakiemu Karolowi Torlonia, młodszemu o trzy lata przyjacielowi i współpracownikowi. Zmarł on również trzy lata przed Pallottim, 31 grudnia 1847. Obydwaj uczęszczali do tej samej szkoły podstawowej prowadzonej przez Pijarów w Rzymie. Karol, wraz ze swoim starszym bratem Marino Torlonia, studiował następnie w Paryżu i w Londynie. Kiedy w roku 1820 powróci do Rzymu, poświęci się dziełom miłosierdzia. Pallotti będzie z tego korzystał pełnymi garściami. Wspomnijmy chociażby Szopkę Bożonarodzeniową, którą Karol wraz ze swoim młodszym bratem Aleksandrem, ufundowali w 1846 roku na użytek uroczystości Oktawy Epifanii. Po śmierci Karola, Pallotti opublikował wspomnienie biograficzne o jego szlachetnym życiu i śmierci. Otóż, w zakończeniu tegoż wspomnienia znajduje się paragraf pt. Dei difetti del Servo di Dio., tzn. „O wadach (błędach, usterkach) sługi Bożego”. Czytamy tam: „Jakie były usterki Pana Karola? – pyta Pallotti. Ja ich nie znam, przynajmniej nie przypominam sobie ich jako usterek naprawdę grzesznych i dobrowolnych; jednakże przypuszczam, iż musiały istnieć, a mówię tak nie obrażając miłości bliźniego, boć przecież jedynie Bóg nie ma żadnych usterek. Przypominam sobie, że we wczesnej mojej młodości mówił mi pewien wielki Sługa Boży, mistrz życia duchowego: Zauważcie, że w żywotach świętych nie spotykamy rozdziału traktującego o usterkach, a byłby to najdłuższy rozdział, gdyby się go włączyło.”. Co z tego zapisu wynika?

- Po pierwsze: że tylko Bóg jest doskonały. Tylko On jest bez „usterek”.

- Po drugie: że nie ma człowieka bez „usterek”.

- Po trzecie: Wincenty powołuje się na kogoś drugiego – „przewodnika duchowego z jego młodości” - który miał mówić, iż w żywotach świętych nie spotykamy rozdziału traktującego o usterkach, a byłby on najdłuższy, gdyby się go włączyło.

Słowo difetti – użyte przez Pallottiego, tłumaczone jest na język polski na różne sposoby. Ks. Józef Wróbel tłumaczy je jako „usterki”; ks. Jan Kupka jako „błędy”; ks. Roman Forycki - za Pawłem De Geslin - jako „niedoskonałości”. Nie powinno nas to dziwić, bo słowo difetti, samo w sobie, jest bardzo bogate i zróżnicowane. Może ono oznaczać zarówno usterki, błędy, niedoskonałości; jak również, słabości, wady, uchybienia, defekty, braki czy mankamenty. Jakkolwiek by to słowo tłumaczyć, przywołuje ono tę samą rzeczywistość, o której mówi Franciszek w najnowszej adhortacji o „powołaniu powszechnym do świętości”, i na której brak w życiorysach świętych narzeka nie tylko Pallotti. W rzeczy samej, ciekawą uwagę na ten temat poczynił kilka lat temu (w 2011 r.) jeden z redaktorów Radia Maryja, Mirosław Król, który w audycji pt. „Św. Wincenty Pallotti – Jednoczyciel Synów światłości”, tak przekonywał: Kiedyś św. Wincenty Pallotti powiedział, że w biografiach świętych zawsze brakuje mu jednego rozdziału, tego najdłuższego, o ich niedoskonałościach. Niestety, tego rozdziału brakuje nam również w biografiach św. Wincentego. Doprawdy, bardzo trudno go znaleźć. To fakt, nikomu nie udało się jeszcze napisać rozdziału o „słabościach Pallottiego”, co przecież nie umniejszyłoby wcale jego świętości. Wprost przeciwnie, Don Vincenzo stałby się nam nieco bliższy, bo bardziej „z krwi i kości”.

Na zakończenie pierwszego odcinka wspomnę, że bardzo podobne spojrzenie na życiorysy świętych miały św. Bernadetta Soubirous i św. Teresa z Lisieux. Bernadetta jest jedną z tych świętych, która nie pozostawiła po sobie prawie żadnych pism. Archiwa klasztoru Zgromadzenia Sióstr Szkolnych de Notre-Dame w Nevers, gdzie Bernadeta spędziła ostatnie lata swojego krótkiego życia (zmarła w wieku 35 lat) przechowują jednak obszerne akta z procesu kanonizacyjnego i zebrane przy tej okazji świadectwa licznych sióstr i wszystkich tych, którzy byli w kontakcie ze świętą. Chodzi głównie o wspomnienia, anegdoty, wydarzenia i słowa wyryte w pamięci świadków. Na bazie tychże świadectw, znany francuski teolog (mariolog) ks. René Laurentin, popełnił w 1978 roku małe dziełko zatytułowane: Bernadette disait… („Bernadetta powiedziała…”). Z antologii tej wyłania się niezwykle bogaty i głęboki portret owej prostej i odważnej córki młynarza z Lourdes. Znajdujemy tam między innymi taki oto zapis: Rozmawialiśmy, któregoś dnia, o życiu świętych – wspomina siostra Kazimiera Callery, która od września 1876 do marca 1877 roku opiekowała się chorą Bernadettą w klasztorze Saint-Gildard w Nevers. Chciałabym, aby mówiono nam więcej o słabościach świętych – powiedziała mi, i o tym co robili, by sobie z nimi poradzić. Byłoby to nam bardziej przydatne niż ich cuda i ekstazy”. Natomiast św. Teresa od Dzieciątka Jezus miała powiedzieć: Gdyby święci powrócili i podzielili się swoimi wrażeniami na temat tego, co o nich napisano, bylibyśmy mocno zaskoczeni. Przyznaliby z pewnością, że nie odnajdują się w szkicowanych na ich temat portretach. No cóż, nie powinno nas to dziwić. Nie lubimy mówić o naszych porażkach, słabościach, błędach. Dużo łatwiej wychodzi nam pisanie laurek, i to przy każdej okazji.

To tyle na dziś. W naszych kolejnych odcinkach będę próbował naszkicować ów brakujący rozdział o usterkach Don Vincenzo, między innymi o jego kłopotliwej męskiej przypadłości jaką był niski wzrost, tendencji dominowania, narcyzmie, chęci dorównywania innym, paraliżujących skrupułach czy licznych porażkach apostolskich. A przede wszystkim o tym, jak on sobie z nimi radził. Chciałabym, aby mówiono nam więcej o słabościach świętych – wyznała Bernadetta, i o tym co robili, by sobie z nimi poradzić. Byłoby to nam bardziej przydatne niż ich cuda i ekstazy.

Ks. Stanisław Stawicki SAC


Warto dołączyć

Warto wiedzieć

Warto posłuchać

Warto wspomóc

Jak do nas trafić